środa, 9 grudnia 2015

Rzeczy, które budzą moją niechęć


W myśl idei internetowego ekshibicjonizmu postanowiłem stworzyć listę kilku rzeczy, które budzą moją niechęć. Czyli to, czego najbardziej nie lubię w rzeczywistości, w której żyjemy. Zjawiska, osoby, zwyczaje i tego typu pierdoły. Zgodnie z zasadą, która mówi, że najbardziej nie lubimy naszych własnych wad, większość z poniższych posiadałem kiedyś lub częściowo posiadam nadal. Poza tym, jeśli ktoś o sobie opowiada to tworzy obraz siebie takiego, jakim chciałby być, a nie jaki rzeczywiście jest. Grunt to szczerość, nie? Nie? Nieważne, zaczynam. Wyruszmy razem w tę niezwykłą przygodę.


#1. Nadmiar ludzi i mentalność tłumu
Bardzo lubię spędzać czas tylko we własnym towarzystwie, więc zbyt duża ilość ludzi męczy mnie i sprawia nieprzyjemność. Raczej unikam imprez i wielkich masowych wydarzeń, a wolę potkania w wąskim gronie. Z tego właśnie powodu nie znoszę miejscowości turystycznych i najlepsza pora dnia to wczesny ranek i późny wieczór, bo wtedy nie ma nikogo na ulicach. Poza tym czuję się źle gdy mam obrać stanowisko takie, jak wszyscy wokół, nawet jeśli to stanowisko mi odpowiada i się z nim zgadzam. Nie znoszę też wydarzeń, które przyciągają tłumy gapiów. Jeśli są interesujące, a ja też mam ochotę postać i popatrzeć to powstrzymuję się przed tym, idę dalej. Nawet nie patrzę w tamtym kierunku. Mam na myśli sytuacje pokroju wypadków, nie koncerty itp. Z drugiej jednak strony nie lubię gdy ktoś na siłę stara się udowadniać jaki to jest inny, alternatywny i nietuzinkowy.
Ja nie jestem. Słucham popu. Serio.

#2. Zbyt emocjonalne działanie
Jedną z cech, które najbardziej cenię sobie u ludzi jest spokój. Choć może powinienem podejść do tego od drugiej strony. Nie znoszę jego braku (spokoju). To między innymi powściągliwości i oszczędność emocjonalna bardzo imponują mi u Brytyjczyków. Kiedy widzę kogoś nadmiernie rozemocjonowanego (głównie negatywnymi emocjami) to rośnie we mnie irytacja, którą skrywam, a sam staję się coraz chłodniejszy i zdystansowany emocjonalnie. Nie chodzi o to, by zachowywać dla siebie jak najwięcej informacji (choć to też lubię), a by nie reagować zbyt emocjonalnie. Tu pojawia się pytanie. Jak to zrobić zachowując autentyczność? Rozumiem, że powściągliwość emocjonalna nie jest dla każdego i nie każdy musi się z nią dobrze czuć. Warto jednak pamiętać, że porywczość zmniejsza efektywność naszych działań. Za to odpowiednia ilość spokoju i brak spiny tę efektywność poprawiają. Z podziwem patrzę na osoby rozsądnie pragmatyczne, które bardzo nad sobą panują.
Imponują mi też zimne suki.

#3. Głupi ludzie
Rzadko zdarza mi się spotykać osoby, od których bije rażąca głupota. Zazwyczaj w oczach takich osób widzę brak jakichkolwiek myśli. Irytuje mnie ich wyraz twarzy. Jak do tej pory spotkałem tylko dwa takie okazy. Być może więcej, ale nie miałem okazji się przyjrzeć. Osoby, o których mówię to wyjątkowo intensywny typ głupich ludzi, ale przejdźmy do tych klasycznie, zwyczajnie... nierozgarniętych (eufemizm dla zachowania odrobiny poprawności politycznej). Teraz się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że u takich osób widzę połowę rzeczy z tej listy (punkty 1, 2, 4 i 6). Powtarzają oni utarte mądrości i frazy, a co gorsza deklarują kierowanie się nimi w życiu. Często mam tak, że większość mijanych na ulicy ludzi, a co za tym idzie większość społeczeństwa uznaję za idiotów. Chciałbym się mylić. Całe szczęście, że mnogość ludzi na świecie pozwala na brak wyrozumiałości dla idiotów w naszym otoczeniu. Dlatego nie jest problemem, że każdy alert głupoty jaki zanotuje mój mózg, stawia mur między mną, a osobą, której ten alert dotyczył. Przy tym wszystkim zachowuję jednak uprzejmość.
Nie powiem nikomu w twarz, że jest idiotą. Wyszczekany jestem tylko w internecie i za plecami. Tak jak wszyscy.

#4. Przysłowia, powiedzonka i utarte mądrości
Jak już wiesz, definiują one głupich ludzi. Dochodzą jeszcze do tego piękne metafory, które służą do udowadniania swojej racji. Przykład! Powiedzmy, że ktoś uważa, że łączenie sztuki i technologii nie ma racji bytu. To farmazon, ponieważ idealnym przykładem takiego połączenia są notebooki i smartfony. Użyteczne i ładne. Jak jednak udowodnić, że tak nie jest. Użyj pięknej metafory. Powiedz: „Technologia i sztuka są jak skraje urwiska. Można stworzyć między nimi most, ale nic na nim nie powstanie. Na moście nie da się budować domów.” Piękna metafora? Tak. Udowadnia tezę, która jest nieprawdziwa? Tak! Dziękuję.
Powiedzonka, przysłowia i utarte mądrości służą właśnie udowadnianiu własnych racji. Powstały by nierozgarnięci ludzie (znów poprawność polityczna) mieli w co wierzyć i czego używać w dyskusji. Mają one brzmieć mądrze i ładnie, ale są efekciarstwem. Więcej w nich formy, niż treści. Niechętnie muszę przyznać, że niektóre nawet są trafne i prawdziwe, lecz częściej są wypowiadane, niż przestrzegane. Do tego błędnie interpretowane. Tomek Tomczyk pisał kiedyś tekst o najbardziej irytujących frazach, ale nie mogę go teraz znaleźć znalazłem!
„Głupi ma zawsze szczęście”
„Odstraszam facetów swoją inteligencją”
„Kocha się pomimo, a nie za”
„Pieniądze szczęścia nie dają”
Te frazesy istnieją po to, byśmy mieli co sobie wmawiać, gdy jest nam źle.

#5. Marazm i brak zmian
Stan umysłowo-fizyczny. Cholernie nieprzyjemny. Nie cierpię tego znudzenia światem i braku chęci do czegokolwiek. Potrzebujemy zajęć i aktywności, by czuć się dobrze i pozytywnie. Nie jakichkolwiek oczywiście, bo każdy ma coś swojego, a aktywność jest o niebo lepsza od bierności. Kiedyś najchętniej tylko oglądałbym seriale i filmy lub czytał książki, ale to utrzymywało nieustanny marazm. Ostatnio wpadła mi fajna sentencja do głowy: „Żeby coś zrobić wystarczy to robić tak długo, aż to nie zostanie zrobione”. Innowacyjne, prawda? Cholernie. Ktoś już kiedyś na to wpadł. Skądś to znam. To zdanie wyrwać się z nieróbstwa. Ogólnie rzecz biorąc, chciałbym być bardziej aktywny, a mniej leniwy. Chyba napiszę o tym w liście do świętego Mikołaja. Tak, zrobię to koniecznie.
Teraz zmiany. Ich brak sprawia, że stajemy się starymi trampkami. Nie znoszę stać zbyt długo w jednym miejscu, szybko się nudzę i łaknę jakichś zmian (nawet najmniejszych). Nic nie budzi u mnie tak pozytywnego szaleństwa, jak coś (cokolwiek) nowego lub innego. To nakręca mnie bardzo pozytywnie.

#6. Wyśmiewanie czyjejś aktywności
Cecha ludzi głupich. Jeśli ktoś kręci bekę z aktywności drugiego człowieka (fotografowania, pisania, nagrywania czy gry na trójkącie) to jest to wyraźny sygnał, że wyśmiewający nie zajdzie zbyt daleko w życiu. Mam nadzieję, że się nie mylę. Zgadza się, złorzeczę. Sam uwielbiam żartować z wielu rzeczy i je wyśmiewać, ale nigdy nie jest to czyjaś pasja. Można uznać krytykę owoców czyjejś aktywności lub sposoby jej wykonywania, ale nie sam fakt jej istnienia czy podejmowania.
To żałosne gdy ktoś drwi z czyjejś pasji samemu nie posiadając żadnej. Zazwyczaj kpina ma na celu zniżenie wyśmiewanego do poziomu wyśmiewającego, ponieważ ten drugi ma kompleks niższości W większości przypadków ma ku niemu słuszne powody, ale łatwiej zniżyć kogoś do swojego poziomu, niż samemu wspiąć się wyżej.

#7. Niepotrzebne pierdoły
Nie lubię wokół siebie przedmiotów, które nie spełniają konkretnej funkcji.
Nie lubię tego co niepotrzebne, a tylko ozdobne.
Nie lubię zaśmiecania swojego otoczenia.
Lubię minimalizm.
Lubię pragmatyczne podejście i robienie tego co opłacalne.

#8. Nieporadność
Jej przyczyną jest zazwyczaj zbyt emocjonalne działanie. Panikujemy więc wolniej szukamy wyjścia z sytuacji. Marnujemy energię na marudzenia zamiast zacząć rozwiązywać problem. Przyznam się, że sam jeszcze trzy miesiące temu więcej mówiłem, niż działałem. Może coś mi jeszcze z tego zostało. W końcu zmiany nie następują tak szybko. Nieporadność to też zakładanie z góry, że nam się nie uda, bez podejmowania żadnej próby.
Bardziej uciążliwą wersją nieporadności jest niesamodzielność. Kiedy ktoś obarcza drugą osobę własnymi problemami i zadaniami, a następnie oczekuje zajmowania się nimi. Nie twierdzę, że ze wzajemną pomocą jest coś nie tak, ale bez przesady. Okej? Super.

Koniec. Ciesze się mogą wyrzucić z siebie kilka najbardziej uwierających mnie zjawisk. Sporo jadu, sporo irytacji i niewiele pluszowych misiów. Dla zachowania równowagi następny mój wytwór będzie o rzeczach pozytywnych i przyjemnych. Nie będą to jednak „rzeczy, które sprawiają mi radość”, ponieważ byłyby to tylko przeciwieństwa powyższych punktów. Będzie więc coś innego. Coś pozytywnego. A może nie?

1 komentarz:

  1. Mentalność tłumu silnie związane jest z głupimi ludźmi. Podobnie zresztą chyba jak nadmiar pierdół, nieporadność, marazm i wszystkie pozostałe Twoje punkty. Głupi ludzie nie potrafią sobie poradzić z życiem ani go sobie zaplanować. Kierują się trendami podpatrzonymi w TV, fakcie, pudelku czy gdziekolwiek indziej. Sami nie myślą nic tylko zachowują się jak zombie. Wystarczy wyjść na ulicę i niemal od razu widać, że jest to większość społeczeństwa... niestety

    OdpowiedzUsuń